poniedziałek, 3 lipca 2017

"Kuszenie" - raz jeszcze...

Czasem chwila nieuwagi niszczy wielogodzinną pracę. Tak się stało w wisiorem "Kuszenie" - podczas polerowania długiego łańcuszka, na którym zawiesiłam wisior wystarczyła chwila nieuwagi by tokarka przypomniała mi o swojej sile - wyrwany z ręki łańcuszek błyskawicznie został nawinięty na trzon polerki. Mimo błyskawicznej reakcji i odcięcia zasilania katastrofa już się wydarzyła - wisior raz za razem orbitujący wokół hamującej tokarki uległ całkowitej destrukcji, zwoje (tak pracowicie zawijane) gięły się jak plastelina, a kamień uwolniony w okowów metalu wyrwał w przestrzeń powietrzną. Odnalazł się kilka metrów dalej za drzwiami do ogrodu, na szczęście cały i "zdrowy".
Wpierw pojawił się ból, a właściwie dwa bóle - pierwszy w prawie połamanym palcu, drugi w sercu.
Później przyszła refleksja - mogło być znacznie gorzej - pośród bezwładnie leżących fragmentów metalu mogły leżeć moje palce...
Kilka dni zajęło mi opanowanie emocji, by zastanowić się co dalej. Postanowiłam zrobić wisior raz jeszcze, ale dokładniej, równiej, w sposób bardziej przemyślany. Każdy zawijas był zaplanowany, wymierzony, sprawdzony. Wykorzystałam wszystkie opanowane (do tej pory) metody - młotkowanie, spawanie, wire wrapping, oksydowanie i polerowanie. Patrząc wstecz jestem zadowolona - nauka była bolesna, ale bardzo przydatna.
Jestem ciekawa jak Wam się spodoba nowa wersja "Kuszenia"...




środa, 28 czerwca 2017

Wyzwanie, skutki przekory i dlaczego człowiek musi spać...

Znajoma rzuciła mi wyzwanie - miał powstać wisior, miał być z motywem drzewa i miał mieć zawijasy... Obowiązki zawodowe i domowe długo nie pozwalały mi podnieść "rękawicy", udało się dopiero wczoraj. Do dzieci przyjechała na cały dzień koleżanka, więc wykorzystałam czas, gdy bawiły się ze sobą...
Wyzwanie wyzwaniem, ale wrodzona przekora nie pozwoliła mi wykonać zlecenia dokładnie według specyfikacji.
Zrobiłam dwa wisiory - jeden jest z drzewem, drugi z zawijasami...
Sercem pierwszego stał się jeden z moich najpiękniejszych okazów agatów - upolowany na targach minerałów i kamieni szlachetnych.
Oprawiłam go w miedź kształtowaną metodą młotkowania i wire wrapping, całość została zoksydowana i wypolerowana.
Wymiary 6 na 3 cm.






Drugi wisior miał mieć motyw drzewa, więc użyłam do niego okrągłego plastra agatu w odcieniach bieli, fioletu i brązu. Drzewo miało być "odarte już z liści i chłostane wiatrem" i mam nadzieję, że takie jest. Długo z nim walczyłam, gałęzie były bardzo oporne, a nocne godziny nie bardzo sprzyjały kreatywności więc długo trwało aż wymyśliłam sensowny sposób połączenia kamienia z wisiorem. Mam nadzieję, że udany. Średnica wisiora to około 4 cm.




piątek, 31 marca 2017

"Grot"

„Grot” to pierwszy wisior z tak dużym kamieniem – niezwykłej urody krzemieniem pasiastym, występującym tylko w jednym miejscu w Polsce. Pracowałam nad nim najdłużej, ale nie tylko dlatego że oplot zajął tyle czasu. Chodziło raczej o walkę z samo połączenie krzemienia i miedzi. Początkowo nie bardzo chciały się porozumieć między sobą, ale długie negocjacje poprowadziły do ciekawego efektu końcowego. Choć wisior jest dość duży, będzie piękną ozdobą zarówno do wiosennego swetra, jak i do letniej sukienki.

 


"Kremówka"

Ten wisior został nazwany „Kremówka”. 
Mój mąż poproszony o pomoc w nadaniu imienia uznał, że wisior ma warstwy – jak Szrek i jak kremówka. I tak już zostało - „Kremówka”
Wiele godzin nauki spawania dały efekty, jeszcze nie idealne, ale całkiem dobre. 




„Yin - Yang”

Znaczenia symbolu „Yin - Yang” chyba nikomu nie trzeba opisywać. Wykonanie go zajęło mi masę czasu. Dopasowanie elementów, spawanie srebrnym lutem, szlifowanie, oplatanie cieńszym drutem – to długie godziny pracy, ale efekt mi się podoba.



„Harmonia Życia”

„Harmonia Życia” to wisior z prastarym motywem potrójnej spirali. Symbol ten znany jest w wielu kulturach, ale wszędzie ma podobne znaczenie – przenikającej się trójcy, równowagi życia. Wykonany z młotkowanej miedzi, z elementami wire wrappingu, patynowany dla uzyskania większej głębi koloru.



Człowiek uczy się nie tylko z książek...

Ostatni tydzień okazał się dla mnie bardzo pracowity. Uziemiona w domu, z zakazem opuszczania nogi, musiałam czymś zająć ręce. Pracowałam więc z miedzią.
Metal okazał się większym wyzwaniem niż się spodziewałam. To nie igła, żyłka i delikatne sploty jedwabistego sutaszu, to też nie elastyczna skóra. Miedź jest twarda, nie wybacza łatwo błędów. Wiele godzin poświęciłam na szperaniu po internetowych forach, oglądaniu pracy zawodowców na Youtube, konsultacjach ze specjalistami. Szczególne podziękowania należą się ekipie "Antidotum", która wprowadziła mnie w tajniki obróbki cieplnej miedzi, nie oczekując nic w zamian. Chcąc zrealizować projekty bardziej rozbudowane musiałam się przyłożyć do nauki. Same umiejętności jednak nie wystarczą. Tu potrzebne są narzędzia, często bardzo nietypowe. Z każdym projektem okazywało się, że potrzebne jest inne – a to drewniany stożek do kształtowania idealnych kółek, a to kamienie szlifierskie, o kolekcji szczypiec i pilników nawet nie będę wspominać... Warsztat stworzony w garażu coraz bardziej się rozrasta, dzięki czemu powstały kolejne wisiory.

poniedziałek, 27 marca 2017

"W Sercu Labiryntu"

Ostatni tydzień pokazał mi dobitnie ile prawdy jest w powiedzeniu "uważaj czego pragniesz, bo Ci się spełni"! Na własnej skórze (a właściwie plecach i głowie) zrozumiałam czym jest "zespół popunkcyjny". Jedyne co pomagało to leżenie plackiem i totalny brak ruchu. Po tygodniu wymuszonego bezruchu nie mogłam patrzeć na kanapę, a jeszcze niedawno marzyłam o popołudniowej drzemce...
Na szczęście dolegliwość powoli odpuściła, więc mogłam zająć czymś ręce. Powstał wisior z miedzi z elementami wire wrapping - nazwałam go "W Sercu Labiryntu".
Wygrzewana, młotkowana, patynowana i polerowana miedź z pięknym, naturalnym, bursztynem w centrum. Wisior ma 5 cm średnicy i będzie pięknym dodatkiem do wiosennych i letnich stylizacji.
Ciekawa jestem co o nim Myślicie...


wtorek, 24 stycznia 2017

Kaligrafia i wire wrapping, czemu nie?

Kaligrafia to dziedzina, która fascynuje mnie od dawna oraz coś czego nigdy nie udało mi się nauczyć. Czemu więc nie zacząć nauki tworzenia pięknych liter? A żeby nie było za łatwo do "pisania" nie użyłam pióra i papieru lecz... metalu.
Jak mi poszło?



Miedź, krew, metafizyka i ... Celtowie

Kolejny dzień zmagań z materią mija pod znakiem krwi, metafizyki i ... Celtów... Skalpel okazał się mściwą istotą, nie wybaczającą braku uwagi - wystarczyła chwila nieuwagi i mogłam się przekonać jak szybko ostrze jest w stanie spenetrować głębsze warstwy mojej skóry... A że krew zawsze kojarzyła mi się zarówno z życiem, jak i ze śmiercią nasunął się pomysł na symbolikę zaklętą w miedź ... I tu do głosu doszli też Celtowie, a właściwie ich węzły...
Powstały dwa węzły nieskończoności. Znak o bogatej symbolice - wiecznej miłości, ciągłości życia, obiegu energii we Wszechświecie...
Pierwszy - elegancki w swej prostej formie. Jeden bok węzła gładki i lśniący oznacza dobre chwile naszego życia, drugi - ciemny, nierówny - te mroczniejsze. Oba połączone - tak jak nasze istnienie...
Drugi okazał się większym wyzwaniem - chciałam zakląć w niego pewien inicjał - literę M - literę Miłości i początek imienia mojego Mężczyzny - nie do końca jestem pewna czy efekt końcowy jest zgodny z planem, ale i tak mi się podoba... ;)
Oba węzły mają około 3 cm długości, w związku z czym mogą stanowić serce naszyjnika lub bransolety.



niedziela, 22 stycznia 2017

Nowa technika...wire wrapping

Dawno chodziła za mną ochota, by nauczyć się techniki wire wrapping. Wreszcie nadszedł dzień, w którym ruszyłam na zakupy, by pomysł urzeczywistnić. Nie było łatwo, szczególnie w kwestii drutu miedzianego, ale udało się zdobyć wszystko czego na początek mogłam potrzebować. Ogrom cierpliwości mojego M był godny podziwu - woził mnie od marketu do marketu, doradzał, pomagał podejmować decyzje... kto by się spodziewał, że wybór, choćby młotka, może być tak trudny... ;) Dostałam też prezent od swojego taty - mało kobiecy, ale bardzo potrzebny - pięknie wypolerowane kowadło! I niech mi nikt nie wmawia, że ciężko jest uszczęśliwić kobietę!
Tyle wstępu, teraz wyniki prac:
Dwa wisiory - pierwszy powstał malutki, na bazie trójkąta, którego boki nie przekraczają 3,5 cm. Częściowo młotkowany, w całości patynowany i polerowany.





Drugi wisior jest znacznie większy - 6,5 cm wysokości, na 5,5 cm szerokości.


Jak się Wam podobają?

czwartek, 18 sierpnia 2016

Zapraszam na Targi Ambermart

Wraz z ArcheoSouvenirs mam zaszczyt zaprosić na nasze stoisko A.420, podczas Ambermart w AmberExpo w Gdańsku w dniach 25-27.08.2016.
Szczegóły dotyczące Targów znajdują się tu.

wtorek, 16 sierpnia 2016

Kolekcja się rozrasta...

Dziś dwie kolejne bransolety z serii "skóra i sutasz". W obu wykorzystałam kryształy Swarovskiego i koraliki Toho. Kryształy pięknie się mienią zarówno w naturalnym, jak i w sztucznym oświetleniu, co w połączeniu z matowymi meandrami sutaszu i matową skórą daje wyjątkowo elegancki efekt.
Szerokość bransolet - 3,5 cm, obwód regulowany.



środa, 10 sierpnia 2016

Kolekcja się powiększa...

Kolejna odsłona bransolety łączącej sutasz z naturalną skórą. Użyłam w niej czarnego dębu oraz kryształów Swarovskiego i koralików Toho.
Całość zapinana na zatrzaski z regulacją obwodu.


poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Sutasz i skóra - połączenie idealne

Kolejna bransoleta łącząca sutasz i skórę naturalną. Tym razem bransoleta zapinana jest na zatrzaski z możliwością regulacji obwodu.
W sercu aplikacji drewno z duszą - czarny dąb z gdańskich wykopalisk (pisałam już o nim wcześniej). Dodatkowo onyks i taśma cyrkoniowa.


czwartek, 7 lipca 2016

Wisior z czarny dębem z XIV wieku

Skórzany wisior w technice formowania na mokro. Sercem wisiora jest plaster czarnego dębu pochodzący z wykopalisk w Gdańsku Głównym (więcej na temat czarnego dębu znajdziecie tu: http://archeosouvenirs.com/czarny-dab/)
Długość wisiora 8 cm, szerokość 5 cm.


Czerń i czerwień

Bransoleta skórzana - prosta i elegancka. Dzięki dodatkowi czerwieni jest bardzo energetyczna. Zapinana na zatrzaski z regulacją obwodu - pasuje na nadgarstek do obwodu 17,5 cm.



środa, 6 lipca 2016

Sutasz i skóra - zgrany duet

Udało się. Trwało to długo, ale w końcu jestem zadowolona z efektu. A co najważniejsze zadowolony jest również mój najwierniejszy i najbardziej surowy krytyk - mój Mąż - jego uwagi są zawsze trafne i bardzo konkretne.
Przedstawiam połączenie dwóch moich pasji: sutaszu i skóry.
Bransoleta na miedzianej bazie, wykończona naturalną skórą i ozdobiona meandrami sutaszu. Użyłam (jak zawsze) kryształów Swarovskiego, czarnej taśmy cyrkoniowej w oksydowanej oprawie oraz drobnych hematytów.
Ciekawa jestem Waszej opinii...




poniedziałek, 4 lipca 2016

Bransolety Żeglarskie

Sezon żeglarski w pełni, prezentuję więc skórzane bransolety z motywem marynistycznym. Na każdej z nich inny węzeł. Jest ratowniczy, szotowy, ósemka i na koniec węzeł zwany double love knot - używany często w biżuterii zaręczynowej.
Bransolety wykonałam z naturalnej skóry bydlęcej. Spód również podklejony skórą, dzięki czemu bransoleta jest bardzo przyjemna w dotyku, a razie konieczności można ją umyć. Zapięcie makramowe sprawia, że rozmiar bransolety jest uniwersalny - pasuje na każdy nadgarstek od obwodu 17 cm